Interpelacja w sprawie przypadków bezpodstawnego blokowania inwestycji m.in. przez organizacje ekologiczne, odnoszące przy tym korzyści materialne
Polska staje się polem coraz bardziej intensywnych działań stowarzyszeń ekologicznych - działań nie zawsze, niestety, korzystnych dla naszego kraju i nie zawsze uzasadnionych. Wiele organizacji za swój cel przyjmuje blokowanie inwestycji niezwykle potrzebnych i od dawna oczekiwanych. Czasami działania ekologów zbiegają się z interesami określonych konkurencyjnych grup bądź państw. Np. wyraźnie mówi się o tym, że jest wiele potężnych grup interesów, którym na rękę jest blokowanie budowy autostrady A1, gdyż połączy południe Europy Środkowej z polskim Portem Północnym; wiadomo też, jak bardzo niemile widziana jest przez określone środowiska zagraniczne budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną. Niemal za każdą blokadą inwestycji stoi jakiś określony interes materialny, choć nie zawsze widoczny i nie zawsze łatwy do udowodnienia.
Oczywiście, nie wszystkim ekologom towarzyszy zła wola; zakładać można, że wielu protestujących ma dobre intencje (choć nie zawsze najlepszą wiedzę, co np. dobitnie pokazała sprawa bezzasadnie oprotestowywanej obwodnicy Augustowa), bywają jednak postawy ewidentnie cyniczne, gdzie ekologia jest biznesowym sposobem na życie. ˝Gazeta Wyborcza˝ (nr 133 z 8.06.2001 r.) oraz wiele innych gazet stołecznych i ogólnopolskich opisały pewną ekotransakcję sprzed kilku lat: Spółka Polska Shopping Mall podarowała dwa miliony złotych warszawskiemu ekologicznemu Stowarzyszeniu ˝Przyjazne Miasto˝, które wcześniej blokowało temu inwestorowi budowę wielkiego centrum handlowego w Warszawie. Po zainkasowaniu pieniędzy stowarzyszenie natychmiast przekonało się do ˝racji˝ inwestora i zaprzestało protestów, a nawet zaczęło współpracę przy tejże inwestycji (jak podała ˝Gazeta˝, za kolejne 200 tysięcy złotych). Owa inwestycja to wybudowane za kilkaset milionów złotych olbrzymie centrum handlowo-rozrywkowe ˝Arkadia˝. Zabudowa terenów przy dworcu Warszawa Gdańska przebiegała zgodnie z planem (powstać miał tam hipermarket, kina, sklepy, kawiarnie), dopóki do akcji nie wkroczyło znane z protestów proekologiczne stowarzyszenie (torpedowało ono już tak ważne dla Warszawy inwestycje, jak rozbudowa lotniska Okęcie, Oczyszczalnia Ścieków Południe, projekt planu zagospodarowania Trasy Siekierkowskiej, poszerzanie Wału Miedzeszyńskiego i in., ale także blokowało urządzenie 13-hektarowego parku miejskiego w Raszynie, bowiem wojewoda uznał stowarzyszenie za stronę w postępowaniu administracyjnym). Inwestor, nie mając szans na przyspieszenie wstrzymanych prac (nie udało się nawet przyspieszyć terminu rozprawy w sądzie administracyjnym), podjął negocjacje z owym stowarzyszeniem ekologów i w marcu 2000 r. zawarł tajną umowę, w wyniku której na konto ekologicznego stowarzyszenia przekazał 2 mln zł darowizny. Skarbnik tej organizacji, radny warszawskiego Bemowa, uznał to za łapówkę i nie podpisał umowy, zaprotestowała także inna osoba, będąca członkiem zarządu tej organizacji, ale prezes nie miał żadnych wątpliwości i po tym, jak pieniądze wpłynęły na konto stowarzyszenia, wycofał z NSA skargę, w związku z czym NSA na posiedzeniu niejawnym umorzyło postępowanie sądowe, zwracając stowarzyszeniu 10 zł wpisowego (tyle bowiem wynosił koszt wpłaconego wpisu przy złożeniu skargi).
Jest to jaskrawy przykład korzyści, które zostały ujawnione, wiele jednak interesów jest ukrywanych. (Omawiany przelew tak ogromnej sumy, wypłaconej w zamian za uciszenie protestu, także byłby nieznany, gdyby nie dociekliwość mediów). Inwestorzy i architekci często skarżą się na blokowanie inwestycji przez ekologiczne stowarzyszenia, walczące o ˝dobro mieszkańców˝, ˝harmonijny rozwój˝, ˝ratowanie przyrody˝ itp. Stowarzyszenia chętnie podejmują protesty (także nie zawsze uzasadnione) wyrażane przez mieszkańców i zawierają porozumienia na formalne reprezentowanie społecznych komitetów protestacyjnych, a także protestujących samorządów - można się domyślać, że nie zawsze bezinteresownie. Podawane tu jako przykład Stowarzyszenie ˝Przyjazne Miasto˝ na swojej stronie internetowej publikowało wówczas ˝mapę konfliktów˝ (pisał na ten temat m.in. ˝Biznes Warszawski˝ z 13-19 września 2004 r.), wskazując na 215 konfliktów (aktualnych i przebrzmiałych) w Warszawie - głównie związanych z ekologią. Zdaniem prasy mapę można było potraktować jako narzędzie presji na instytucje (w tym samorządowe), czego zresztą osławiony prezes Stowarzyszenia wcale nie krył, określając ją jako oręż Stowarzyszenia.
Omawiane Stowarzyszenie w 2004 r. zatrzymało także na jakiś czas budowę ˝Złotych Tarasów˝ przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Nie wiadomo, czy i ta sprawa nie zakończyłaby się wypłatą ze strony ING Real Estate Development, jednak posiadane udziały w inwestycji przez gminę Warszawa sprawiały, że było to niemożliwe. Może dlatego Stowarzyszenie zażądało, aby inwestor (ING) przekazał 50 mln zł nie na cele Stowarzyszenia, a na budowę miejskiego systemu kierowania ruchem. Trzeba dobitnie powiedzieć, że sprawa takiego ekoharaczu nie stwarzała przyjaznej atmosfery dla inwestycji w Warszawie, źle się odbijając na rynku inwestycyjnym nie tylko stolicy. Zagranicznym inwestorom nie mieściło się wówczas w głowie, aby każdy ˝z ulicy˝ (niebędący stroną) miał prawo przeglądać w urzędzie dokumenty budowy i mógł szukać przypadku, w którym nie zachowano stosownej procedury (poszukiwać jakiegokolwiek uchybienia), po czym skutecznie oprotestowywać inwestycję, zatrzymując ją na jakiś czas itd. Żądano wówczas od władz państwowych pilnych zmian w prawie, które by to wyeliminowały.
Po aferach z nieprzyjaznym ˝Przyjaznym Miastem˝ w mediach przetoczyła się dyskusja na temat korupcjogennego wpływu obowiązującego prawa na procesy inwestycyjne w Polsce. Inwestorzy, architekci i doradcy podawali wiele przykładów przepisów, które wręcz wymuszają dawanie łapówek, począwszy od wielu etapów całej skomplikowanej procedury wydawania pozwolenia na budowę, a skończywszy na opłaceniu protestujących organizacji czy sąsiadów. Mówiło się wówczas, iż łapówki obejmują nawet 15-20 proc. kosztów całej inwestycji.
Uprzejmie proszę zatem o wyjaśnienie:
1. Czy Ministerstwo dokonało bądź dokonuje przeglądu przepisów, które pozwalają (np. organizacjom ekologicznym) na nieuzasadnione blokowanie inwestycji? Jakie działania zamierza podejmować Ministerstwo, aby nie dopuścić do skutecznego nieuzasadnionego blokowania inwestycji?
2. Czy takie przypadki, jak opisany powyżej, tj. blokowania inwestycji dla odniesienia własnych korzyści materialnych, nie powinny być ścigane z urzędu? Czy nie jest to ˝notarialnie potwierdzona korupcja˝ albo ˝ewidentny przypadek korupcji ubieranej w odpowiednie paragrafy postępowania administracyjnego˝ (że posłużę się cytatami z prasy)?
3. Czy prawo powinno dopuszczać do tego, aby organizacje ekologiczne (fundacje i in.) mogły zbierać fundusze na swoją działalność od inwestorów, których inwestycje blokują (bądź wobec których odstępują od zamiaru blokowania), jak również od konkurencyjnych firm i instytucji?
4. Czy finansowanie organizacji ekologicznych nie powinno być w pełni jawne (bez zasłaniania się tajemnicą handlową i in.), aby każdy mógł sprawdzić, czy nie doszło do działań korupcyjnych w związku z blokowaniem określonych inwestycji?
Z poważaniem
Poseł Roman Czepe
Warszawa, dnia 14 sierpnia 2006 r.
- Interpelacja w sprawie przypadków bezpodstawnego blokowania inwestycji m.in. przez organizacje ekologiczne, odnoszące przy tym korzyści materialne
- Interpelacja w sprawie ograniczania wydobycia węgla w polskich kopalniach
- Interpelacja w sprawie wprowadzenia dodatkowych połączeń kolejowych na trasie Białystok-Warszawa
- Interpelacja w sprawie przywrócenia możliwości odliczania od podatku dochodowego od osób fizycznych równowartości pieniężnej za oddawaną honorowo krew
- Odpowiedź na interpelację w sprawie planu strategicznego rozwoju Polski